Tag

babeczki

Przeglądanie

To chyba kwestia osobowości, że jestem zwolennikiem i wielbicielką szybkich przepisów. Bo po co robić coś długo skoro zrobione szybko też jest smaczne? Zawsze podziwiałam osoby, które zabierają się za skomplikowane i wymagające czasu przepisy. Jednak obok braku cierpliwości jest także ambicja, która pozwala mi od czasu do czasu na podejmowanie wyzwań i zderzanie się z bardziej skomplikowanymi przepisami. Ale nie tym razem… 😉 Dziś prezentuję Wam spontaniczny przepis na mini szarlotki. Prosty, błyskawiczny i przyjemny. Potwierdzone przez „piekarkę” i jedzących ;). 

Portugalska wyprawa nie mogła zakończyć się niczym innym jak własnoręcznie zrobionymi babeczkami dostępnymi na każdym rogu w Portugalii, czyli Pasteis de Nata (spotykane często „pastel de nata” to po prostu liczba pojedyncza). Istnieje również druga nazwa babeczek Pasteis de Belem co wiąże się z dzielnicą, w której znajdziemy najstarszą cukiernię, w której „pastelki” (nazwa stworzona przeze mnie 😉 ) są sprzedawane. Dlaczego akurat Belem? Przeczytajcie i zobaczcie jak przenieść odrobinę Portugalii do własnego domu.

Drugą kawiarnią, w której wypróbowałam festiwalowy zestaw było Cocorico. Nogi nas tam poniosły, bo była to jedna z nielicznych otwartych jeszcze kawiarni w okolicach Starego Rynku a przy poprzedniej edycji Kawa Festival deser nam smakował. Zestaw obejmował kawę z amaretto i babeczkę dyniowo-pomarańczową z czekoladą. Duża kawa, mała babeczka. Dobra babeczka, kiepska kawa. Tak w skrócie można opisać ten zestaw. Czy nas przebudził?

Podział obowiązków w kuchni w naszej rodzinie jest prosty: Mąż gotuje/smaży/piecze… hm… robi obiad, ja natomiast jestem od deserów, słodkości, kaloryczności i wszystkich tych smakołyków. Czasem się wymieniamy, ale zazwyczaj na zasadzie, że ja zrobię obiad. Wczoraj było odwrotnie. Mąż zrobił babeczki. Sam. Wysłuchał tylko moich rad odnośnie proporcji. Co w tym nadzwyczajnego? W sumie nic. Po prostu spełnił zachcianki swojej żony, która sama upiec by nie mogła, bo ręka jej po zderzeniu z lodem jeszcze wymaga odpoczynku i nie radzi sobie ze wszystkim. No właśnie – nic nadzwyczajnego. To po co o tym piszę?…

Ten post miał się pojawić 5 stycznia, gdyż dzień wcześniej przypomniałam Wam film, od którego wszystko się zaczęło, z podstawowym przepisem na babeczki. Z racji tego, że nie ma tam żadnych proporcji postanowiłam napisać na ten temat wpis. Tak więc z opóźnieniem, które pojawiło się poprzez nadejście zimy i pierwszego lodu, przedstawiam Wam przepis na babeczki z białą czekoladą (w odpowiedzi na prośbę jednej z czytelniczek o przepisy z jej użyciem) i owocami suszonymi ze względu na porę roku.