Najlepsze miejsca odkrywa się przypadkowo. Tak się zdarzyło podczas naszej ostatniej wizyty w Krakowie. W poszukiwaniu knajpki z dobrym jedzeniem i przyjemnym ogródkiem trafiliśmy właśnie tam… Miejsce magiczne, wciągające i zachwycające. Chcieliśmy spędzić tam cały dzień, ale droga powrotna wzywała. A parę kilometrów za Krakowem czai się kolejna niespodzianka! Ciekawi? Czytajcie do końca 🙂

Musisz tu przyjść!

Żeby poczuć klimat Krakowa. Żeby poczuć się jak na wakacjach. Żeby poznać lokalną społeczność i stracić (a może raczej zyskać) dużo czasu! Zobacz szybko Stary Rynek, na Kazimierz wybierz się wieczorem, a większość dnia spędź właśnie tam. Chyba, że wolisz tłumy turystów a za granicą jadasz tylko w McDonaldsie. Prawdopodobnie po prostu nigdy się nie zrozumiemy, więc nie masz co dalej czytać ;). Jeśli natomiast preferujesz lokalną społeczność i chętnie poznajesz kulturę i zwyczaje innych – czytaj dalej. Spodoba Ci się na pewno :).

Stary Kleparz <3

Tak, dokładnie. Namawiam Cię właśnie do odwiedzenia najstarszego działającego nieprzerwanie targowiska w Krakowie. Targowiska niezwyczajnego, wyjątkowego. Gdzie zakupy nie są najważniejsze, choć produkty, które można tam znaleźć są godne uwagi! Rynek ten został założony już w XIV wieku. Początkowo stanowił Rynek osobnego miasta Kleparz. A od 600 lat nieprzerwanie funkcjonuje jako targowisko. Lokalne krakowskie produkty sprzedawane przez mieszkańców tego miasta. Różnorakie sery, np. wędzony bundz…. pychotka! Świeże warzywa i owoce, przetwory (naturalny koncert pomidorowy z własnych pomidorów malinowych <3 – nasz zakup), a także pyszne oliwki! Każdy znajdzie tam coś dobrego dla siebie. Oprócz zakupów można wybrać się do Starego Kleparza także na kawę!

Kaboom – Stary Kleparz

Trafiliśmy tam zupełnym przypadkiem. I dzięki temu przypadkowi wypiłam  jedną z najlepszych kaw. Niby zwykłe cappuccino, ale zaparzone w doskonały sposób. Pierwszy łyk i nic więcej nie miało znaczenia. A otoczenia Starego Kleparza doskonale wpisywało się w moje odczucia. Przyjemny gwar i wszechobecna uprzejmość i uśmiech! Ahh! Jak tam było cudownie!

Wewnątrz „kawiarni” znajdziemy sporo artykułów do kupienia. Większość jest produkowana i wytwarzana w Polsce. Są to między innymi oliwy, przetwory typu dżemy, kawę, krówki, suszone warzywa i wiele wiele innych. Można kupić też ręcznie robione naczynia do przekąsek, a także własnego wyrobu humus! Przepyszny humus, który dostaliśmy w prezencie podczas rozmowy z super uprzejmą i miłą panią na temat Kaboom. Znajdziemy też robione na miejscu kanapki z pesto – również pyszne. Jest tam mnóstwo wspaniałych rzeczy, aż ciężko to opisać! Trzeba tam po prostu się zjawić i skorzystać z tych dobroci :).

Kanapka z pesto gotowa na drogę 😉

Jest jednak jeszcze jedna rzecz, o której muszę Wam napisać. W Kaboom można kupić ich czekoladę, ale bardzo niezwykłą czekoladę! Można powiedzieć… wytrawną czekoladę :D. Z oliwkami, czosnkiem i innymi tego typu dodatkami! Możecie to sobie wyobrazić? Mi było bardzo ciężko dopóki nie spróbowałam. Mega ciekawy smak! Szczególnie polecam osobom, które nie przepadają za słodyczami (tak, istnieją takie osoby). Posmak czosnku pozostaje na dłużej, więc lepiej spożywać ja wieczorem :D. Dla mnie nie jest to połączenie, które mogłabym jeść codziennie, ale raz na jakiś czas, na tak zwane „od święta” bardzo chętnie sięgnę po tę czekoladę. Niestety nie ma sprzedaży internetowej, ale jak będziecie w Krakowie koniecznie się tam wybierzcie. 

Dostaliśmy parę kawałków na spróbowanie 🙂

I koniecznie wypijcie tam kawę! Albo dwie… czy trzy ;).

Tutaj link do strony Starego Kleparza.

A tu link do funpage Kaboom w Starym Kleparzu.

Zamek Korzkiew

Kiedy już w końcu udało nam się wyjść ze Starego Kleparza i zjeść szybki obiad (przepyszne pierożki Mandu – na przeciwko Kleparza) wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zaraz po wyjeździe z Krakowa zobaczyliśmy kierunkowskaz „Zamek Korzkiew”. Skręciliśmy. Widoki po drodze były już piękne! Podjeżdżamy pod zamek i nie wiemy, czy wchodzić można czy nie… wszystko otwarte, nikt nie pobiera opłat… wchodzimy! Okazało się, że w zamku jest mały hotel (Hotel Donimirski) oraz restauracja (wtedy nieczynna), w której organizowane są wesela. Resztę zamku można po prostu samodzielnie zwiedzać. Całość pięknie odrestaurowana. Klimat zamku cudownie zachowany. I ta cisza… coś wspaniałego.

Witraże w zamku

Wybraliśmy się też na małą przejażdżkę po okolicy, bo gdzieś miała być jaskinia, ale nie udało nam się do niej trafić. Nie mamy jednak co żałować. Widoki były tak piękne i zapierające dech w piersiach, że aż nawet nie pomyślałam o robieniu zdjęć. Udało się cyknąć tylko parę ;). Wybaczcie, ale jeśli chcecie to zobaczyć, to po prostu musicie tam pojechać :D. 

Przypadek? Nie sądzę!

Uwielbiam takie (nie)przypadkowe chwile! Przez spontaniczności można odkryć bardzo dużo :). Dzięki temu, że kompletnie się nie spodziewasz tego co Cię czeka, jeszcze bardziej się zachwycisz i zaskoczysz. Zawsze w takich chwilach myślę, że mimo iż to przypadek, to właśnie tak miało  być. Ten widok, ten smak, ta kawa, to miejsce, ci ludzie właśnie na nas czekali. Choć sami mogli o tym nie wiedzieć :). 


Podoba Ci się Stary Kleparz? Może też zakochałeś/zakochałaś się z jego uroku? Udostępnij post na Facebooku i podaj dalej ten zachwyt! Niech świat się dowie, jakie uroki kryje w sobie Kraków :).

Skomentuj