Po co komu ranking zestawów festiwalowych, których już nie można zjeść, gdyż festiwal się skończył? Otóż po to, po co istnieje cały Kawa Festival. W całym tym zamieszaniu nie chodzi (tylko) o to, by wypić kawę i zjeść deser za dychacza. Chodzi głównie o to, by poznać nowe miejsca, wyjść z domu i spotkać się ze znajomymi gdzieś indziej. A może nawet znaleźć takie, do którego będziemy chętnie wracać. Dlatego przychodzę Wam z pomocą i opisuję wszystkie zestawy, których spróbowałam. Jeśli nie zdążyliście ich sami spróbować, to tym wpisem pomogę Wam ocenić, czy do danego miejsca warto się wybrać, czy też nie :). Wszystko oczywiście według mojej subiektywnej oceny. 

Ranking uporządkowany jest według mojej opinii od najlepszego do najgorszego zestawu. Oceniałam je pod kątem smaku przede wszystkim i zadowolenia moich kubków smakowych, ale także pod kątem dopasowania się do tematu Festivalu. Tym razem tematem były „Kontrasty„. Nie było to łatwe zadanie. Każdy bowiem mógł podejść do tego zagadnienia pod różnym kątem. Zaznaczam zatem, że wszystko jest jedynie moją subiektywną opinią i każdy ma prawo mieć inne zdanie :).

Miejsce 1: Mówish Mash

Gdyby Kawa Festival trwał cały rok, a nadmierne ilości sernika nie powodowałyby zwiększania się pewnych partii ciała (na niekorzyść) byłabym stałym bywalcem Mówish Masha i pożerała conajmniej jeden zestaw festiwalowy dziennie. Był naj-le-pszy! Najlpeszy!

Najpierw zaciekawił mnie sam opis menu: Kontrastowe orzeźwienie: espresso, tonic i kostki lodu. Nieoczywiste, a takie pyszne oraz sernik nowojorski z solonym karmelem. Słodki i słony. Idealny! 

Po prostu w punkt! Kontrasty aż biją po oczach. Kawa i tonic? Jak to? Dosłownie” nieoczywiste a takie pyszne”. Bardzo kontrastowe, bo przecież kawa z lodem, czyli coś co większość kawiarni wykorzystywała w swoich menu (ciepłe a zimne), a do tego jeszcze tonic! Niby też gorzki, podobnie jak kawa, a wyobraźcie sobie, że te dwa trunki w połączeniu były słodkie i orzeźwiające. Po prostu genialne! Szczególnie podczas upałów :).

Do przepysznego napoju zaproponowano nam sernik, niby zwykły, a jednak też pełen kontrastów. Słodko – słony, bo z solonym karmelem. Bardzo dobrze pasował do kontrastowej kawy. Sam sernik w smaku i konsystencji był genialny. Serio, jeden z najlepszych serników jaki jadłam w życiu (nie licząc tego, który sama zrobiłam 😀 z Baileys’em). Takie pyszne serniki podobno można u nich jeść codziennie. Wolę jednak tego nie dopuszczać do swojej świadomości ;).

Co jest też znaczące, porcje w zestawie były normalnych wielkości. Deser nie był malutki, był to zwykły, regularny, dość spory kawałek sernika. Kawa również w sporych ilościach – cała szklanka pysznego napoju. Za to ogromny plus dla kawiarni.

Dla mnie minusem jest lokalizacja, gdyż na Wilde mi dość daleko. (A może to tak na prawdę plus… ;)). Kawiarnia nie jest jednak na końcu świata. Z dworca można tam dotrzeć na piechotę w 10-15 min. Idealnie, gdy np. mamy dłuższą przerwę między pociągami :). Wszystkie adresy i linki znajdziecie na końcu wpisu :).

Zadowolenie kubków smakowych: 100%

Miejsce 2: W Filiżance Cafe

Miejsc drugich tak naprawdę są trzy :). Postanowiłam jednak uporządkować je w takiej a nie innej kolejności, przede wszystkim pod kątem kreatywności menu i podejścia do tematu festiwalu. Najlepiej pod tym kątem sprawdziła się świeżo otwarta kawiarnia W Filiżance Cafe. Zaintrygowało mnie przede wszystkim zdjęcie zestawu. Kawa z watą cukrową? Ale super! Wygląda to przesłodko. Bardzo ciekawie i oryginalnie. Z tego względu W Filiżance znalazła się wyżej od Jaglanej i Domu na Śródce, którym również przyznałam 4 gwiazdki w głosowaniu festiwalowym.

Menu opisane zostało jako: „Miejskie oderwanie” – kawa mrożona z mlekiem i chmurką oraz „Leśny poranek” – deser czyli mech osnuty poranną mgłą. 

Chmurką nazwana została wata cukrowa. Gdyby nie zdjęcie, pewnie bym nie zwróciła uwagi na ten opis. Pomyślałabym, że jest tam bita śmietana lub coś podobnego. A tu pojawia się nam nowość. Przeciwieństwo zwyczajności – pierwszy kontrast ;). Poza tym oczywiście kawa mrożona, którą również można uznać za kontrastową, gdyż zazwyczaj pijamy kawę ciepłą. Była bardzo smaczna, nie za słodka, przyjemnie orzeźwiająca. Cieszyła oczy dzięki wspomnianej chmurce. Dobra na letnie i ciepłe dni.

Deserek (a nie deser, gdyż był malutki) to połączenie kremu (podejrzewam śmietanowego) oraz coraz bardziej popularnego mchu. Ułożone warstwowo w malutkich słoiczkach. Do tego trzy borówki. Deser był smaczny, ale nie zachwycił moich kubków smakowych tak bardzo jak sernik z Mówish Mash. Porcja malutka, ale w sumie to dobrze, bo większa porcja mogłaby być za mdła. Temat Kontrasty zachowany dzięki warstwowemu ułożeniu i połączeniu słodkiego kremu ze szpinakowym mchem.

Ogólnie miejsce bardzo mi się spodobało. Ciekawe wnętrze, miła obsługa, dobra lokalizacja (ul. Wrocławska) i ciekawe menu. Cieszę się, że zobaczyłam zdjęcie kawy z chmurką. Na pewno wrócę jeszcze do tej kawiarni i będę próbować innych smakowitości. Mam nadzieję, że kreatywność i oryginalność gości tam na codzień :).

Zadowolenie kubków smakowych: 90%

Miejsce 3: DOM na Śródce

Jako trzecie, choć na równi z miejscem 2 i 4 wymieniam kawiarnię DOM na Śródce, którą bardzo lubię i spróbowałam zestawu, mimo iż wiedziałam, że jest tam fajnie i będę wracać :). Pisałam o tym miejscu → tutaj ← w poście na temat Śródki. Byłam bardzo ciekawa jak wypadnie ich deser, choć w głębi serca wiedziałam, że będzie dobrze :). I było bardzo smacznie.

Właścicielki zaproponowały: pełne kontrastów CAPPUCCINO MOCHA (na życzenie na mleku roślinnym) oraz kontrastowa TARTA ze świeżymi owocami.

Cappuccino było bardzo dobre. Słodkie (ale nie za słodkie!) i mocno czekoladowe! Smakowało mi bardzo :). Kontrast? Hm… nieco inna kawa niż pijamy na codzień. Ale właśnie z tego względu zestaw pojawia się dopiero na 3 miejscu. Podobnie rzecz ma się z tartą. Była pyszna! Te borówki uzupełniały smak sernikowej (w moim odczuciu) masy. Ciemne na jasnym tle oddawały kontrast, więc temat zrealizowany, ale mniej kreatywnie niż w przypadku Mówish Mash, które moim zdaniem wygrywa tę edycję festiwalu.

Z racji tego, że kawiarnia skradła moje serce już wcześniej nie potrafię ich ocenić negatywnie :). Zresztą nie ma takiej potrzeby. Zestaw był bardzo smaczny, wielkość porcji również zadowalająca. Gdybym mieszkała bliżej Śródki bywałabym w tym miejscu dużo częściej :).

PS. Pozakonkursowo ich lemoniada wygrywa! 😉

Zadowolenie kubków smakowych: 95%

Miejsce 4: Jaglana

W tym miejscu wydarzył się mój osobisty kontrast smakowy. W rankingu zestawów festiwalowych na miejscu 4 (praktycznie na równi z 3), ale w rankingu przeżyć życiowych na pierwszym. Historyczne wydarzenie miało miejsce na ławeczce pod kawiarnią na ulicy Kramarskiej. Agata Krzyżanowska pierwszy raz w swoim życiu spożyła deser z bananem ZE SMAKIEM!

Niektórzy z Was doskonale znają tę prawdę o mnie. Nie lubię bananów. Ale tak strasznie nie lubię. Nie potrafię ich zjeść. Ba! Śmierdzi mi wszystko, co miało styczność z bananem. Wyczuwam go na odległość i nawet sok Kubuś z dodatkiem banana mi nie smakuje. A tu proszę! Nieświadoma obecności tegoż owocu w deserze – spożyłam go (prawie) całego! Po dwóch kęsach domyśliłam się co jest grane, ale ten smak mi nie przeszkadzał. Zostawiłam jedynie jeden mały kawałek banana. Możecie być ze mnie dumni!

Zatem menu festiwalowe prezentowało się tak: Iced white chocolate maca latte oraz Słodko- słone ciasto przekładane jaglanym budyniem, bananem i kremem kokosowym, oblane słonym karmelem.

Kontrastowy deser już znacie ;). Kawa brzmi ciekawie, ale w rzeczywistości i smaku była zwykłą klasyczną mrożoną kawą. Bardzo smaczną, ale realizacja tematu taka iż zestaw zasługuje na 3 miejsce :). Porcje były spore, zadowalające nawet najbardziej wymagających głodomorów słodkości. Zestaw cieszył się również dużą popularnością – w lokalu nie było miejsc. Zasiadłam na ławeczce tuż przed kawiarnią, a obok mnie dosiadali się inni goście, którzy chcieli chociaż spróbować deseru. Wszystko było smaczne, obsługa jak zawsze miła. Więcej o kawiarni pisałam → tutaj ← podczas poprzedniego Kawa Festival.

Zadowolenie kubków smakowych: 85%
(przez banana ;))

Miejsce 5: Lokal Wilda

Ostatnie miejsce w rankingu zajmuje ostatnia kawiarnia jaką odwiedziłam. Trzeba dodać, że pojawiłam się tuż po wizycie w Mówish Mash. Porównanie zmienia sporo… 😉

Przyznaję szczerze, że był to najgorszy zestaw festiwalowy. Dla mnie było po prostu za słodko. Brakowało mi kontrastu smakowego. W zasadzie jedyny kontrast, jaki zauważyłam był w wyglądzie kawy, która skusiła mnie do odwiedza tego miejsca. Była to cafe cortado, wyglądająca jak ta, którą piliśmy podczas swojej podróży poślubnej na Teneryfie (wspomnień czar i te sprawy… ;)). Smak niestety już nie był ten sam. Wspomnień czar na pewno też dużo zmienił w tej kwestii ;).

W Lokal Wilda zaproponowano: Cafe cortado leche y leche oraz Mus czekoladowy.

Obco brzmiąca nazwa kawy zapewne oznacza, iż w kawie znalazło się mleko skondensowane i zwykłe mleko. Na dnie pojawił się jakby likier (tak samo podawano nam cafe cortado na Wyspach Kanaryjskich). Kawa była bardzo słodka. Być może z tego względu mi średnio smakowała. Deser natomiast był bardzo smaczny, delikatny mus – pianka czekoladowa. Niestety także bardzo słodki. Gdybym wypiła do tego zwykłą gorzką kawę, lub jakiś kwaśny napój, na pewno smakowałby lepiej. Z tego względu właśnie zestaw festiwalowy w Lokal Wilda ląduje na ostatnim miejscu.

Ogólnie miejsce jest ciekawe, klimatyczne. W pomieszczaniu jest chłodno, co idealnie sprawdzi się latem. Nie do końca był to klimat, w którym my czuliśmy się swobodnie, ale zachęcam Was do dowiedzenia tej kawiarni. Może Wam klimat miejsca przypasuje :).

Zadowolenie kubków smakowych: 65%

Uwielbiam Kawa Festiwal! Tyle wspaniałych miejsc można dzięki temu poznać! Mam nadzieję, że mój ranking zachęci Was do odwiedzenia tych kawiarni oraz do brania udziału w kolejnych edycjach festiwalu. Dajcie znać, jakie miejsca odwiedziliście tym razem. Chętnie poczytam, szczególnie o miejscach, w których mnie zabrakło :). 

Aha! Podczas każdej edycji można oddawać głosy „gwiazdki” na kawiarnie, w których próbowało się zestawu. Na podstawie tego głosowania wybiera się zwycięzców danej edycji. Warto to śledzić i pamiętać o oddaniu swoich głosów, by mieć wpływ na wynik głosowania :).

Linki i adresy

Klikajcie w nazwę kawiarni, aby przejść do ich stron na Facebooku.

Mówish Mash, ul. Św. Czesława 16

W Filiżance Cafe, ul. Wrocławska 15

DOM na Śródce, ul. Cybińska 13/1

Jaglana, ul. Kramarska 1/5

Lokal Wilda, ul. Chwiałkowskiego 10/10a/1

Kawa Festival Poznań


Post Ci się spodobał i uważasz go za przydatny? Może też smakowały Ci te same zestawy co mi? Zachęcam Cię do udostępnienia wpisu na Facebooku 🙂

Skomentuj