Już za tydzień (24 stycznia) rozpoczniemy naszą kolejną zimową podróż. Tym razem w nieco powiększonym składzie – towarzyszyć nam będą moja ukochana siostra Paulina i odwieczna rodzinna przyjaciółka Ania. Kierunek Lizbona. Nasza ukochana Portugalia. Nie wiem dlaczego, ale ten kraj jest bardzo bliski naszemu sercu. Taki drugi dom. Choć Kuba chciałby, żeby był pierwszy. Ponieważ w mojej głowie teraz bardzo podróżniczo, chcę Wam opowiedzieć o naszym sposobie na podróże. Zapraszam na wycieczkę! 😉

Bo to się zwykle tak zaczyna….

że ja siedzę i przeglądam niebiesko – białą stronę, na której znaleźć można wszystko i pokazuje mi się mnóstwo pięknych zdjęć z dalekich (lub mniej dalekich) zakątków świata. A zaraz obok tych zdjęć ukazuje się napis „bilet lotniczy tak tani, że nawet nie zauważysz jak z konta zniknie kupa kasy, której za chwilę będziesz potrzebować” (tylko ta druga część zdania jest magicznie ukryta ;). Faktycznie, tanich lotów jest teraz mnóstwo i można polecieć w piękne miejsca za tak zwany bezcen. Niestety kupując bilety jakoś tak nie myśli się o tym, że noclegi też kosztują a na wakacjach nie je się chleba z masłem tylko przepyszne owoce morza w towarzystwie jeszcze pyszniejszego wina. I zazwyczaj płaci się w euro.

Wracając do początków. Widzę te piękne zdjęcia i myślę sobie, że chcę tam być. A kiedy jak nie teraz? Oczywiście dokładnie tych tanich biletów, które reklamowała ta dokładnie stronie już nie ma, ale mój mózg funkcjonuje w tym momencie tak, że nie pozwala mi na nic innego, jak tylko znalezienie innych tanich biletów w inne piękne miejsce. Oczywiście zawsze znajduję i oczywiście zawsze patrzę na męża wzrokiem kota ze Shreka i oczywiście on zawsze (prawie) się zgadza. Tak na prawdę to nie trzeba go w ogóle namawiać, bo to on zaraził mnie miłością do podróży i to on najchętniej wyjeżdżałby… cały czas ;).

Kiedy serca płoną…

mózg udaje, że racjonalnie myśli i sprawdza dokładnie wszystkie koszty związany z podróżą. Noclegi, wyżywienie, waluta itp. Człowiek zamienia się magicznie w kalkulator i liczy wszystkie swoje wpływy finansowe na najbliższe pół roku i podlicza wszystkie planowane wydatki. W naszym wypadku nieważne jaka wychodzi suma (czy raczej różnica …) odpowiedź zawsze jest ta sama: lecimy!

Taka jest nasza natura. Spontaniczna i kombinatorska. Chcemy czerpać z życia jak najwięcej a konsekwencjami martwić się później. Jakby nie patrzeć każda nasza podróż była wspaniała, wyjątkowa i godna zapamiętania. Marzę o tym, by nie martwić się takimi rzeczami jak finanse, ale z drugiej strony… takie kombinowanie dodaje uroku. Więc jeśli wydaje Ci się, że nie stać Cię na wakacje to prawdopodobnie się mylisz 😉. Być może jesteś typem człowieka, który potrzebuje więcej spokoju niż spontaniczności i wolisz dłużej zbierać pieniądze na wyjazd, masz do tego prawo. Nawet w pewien sposób Ci zazdroszczę. 🙂 My wolimy zobaczyć więcej i częściej za mniej.

Lecę bo chcę…

Nie dlatego, że życie jest złe. Wręcz przeciwnie! Dlatego, że jest piękne i pozwala nam na zwiedzanie świata i napawanie się jego urokami. Życie jest cudowne! Podróże są cudowne! A cały świat jest pełen cudów. Dlatego warto podróżować jak najczęściej :).

Nocleg znaleziony, walizki spakowane, podróżnicy gotowi do lotu! Pierwszy lot w życiu przeżyłam w dzień swoich urodzin i…. zaręczyn :). Najpierw był lot a jak już stres zszedł i zaczęłam napawać się piękną Chorwacją i zachodem słońca mój ukochany uklęknął przede mną i zadał najważniejsze pytanie w naszym życiu. I tak oto dzień pierwszego lotu stał się dniem, który zapamiętam na zawsze. Kolejne loty również bardzo mnie stresowały i musiałam stawać się rycerzem Jedi (dzięki ukochanej bluzie z wielkim kapturem), żeby je przetrwać. Teraz już odczuwam bardziej ekscytację niż stres. Świat z góry jest piękny!

Heaven! I’m in heaven…

Chmury… od pierwszego lotu to moja miłość. Ale Niebo zaczyna się już po wylądowaniu w obcej krainie. Ta ciekawość, chwila, w której pierwszy raz ujrzysz nowy kraj… inny kraj… piękny kraj jest cudowna. Przygoda się zaczyna!

Największą przygodę po wylądowaniu przeżyliśmy rok temu w Atenach, kiedy zapomnieliśmy sprawdzić jak z przystanku metra dotrzeć do naszego hotelu a lądowaliśmy w nocy. Taka tam nasza spontaniczna natura… ;). Odczuliśmy chwilę grozy, gdy wielki mężczyzna w skórze zapytał, czy pomóc nam dotrzeć na miejsce. Był tak wielki, że musiałam prawie biec, by nadążyć za jego krokami. Oznajmił nam jeszcze, że dzielnica, w której jesteśmy jest jedną z najbardziej niebezpiecznych w tym mieście. Uf! Od razu lepiej! Oczywiście pan Grek okazał się być bardzo miły, uprzejmy i po prostu bezinteresownie odprowadził nas kawałek, żebyśmy się nie zgubili.

Czy przeżylibyśmy coś takiego, gdyby nie na nasz brak organizacji i spontaniczność? (Żeby było jasne, nie namawiam Was do nie sprawdzania drogi do hoteli i ufania wszystkim wielkim mężczyznom w czarnych skórach! )

Ale nasze Niebo takie jest. Przygoda czai się za rogiem i my nie chcemy jej poznawać przed skrętem. Zwiedzając świat interesują nas przede wszystkim ludzie i ich zwyczaje. Jemy to co jedzą oni, pijemy to co piją oni i czasem próbujemy mówić tak jak oni. Uczymy się na bieżąco. Pani w sklepie powiedziała nam „obrigado” to chyba znaczy, że nam podziękowała. Następnym razem też jej podziękujemy. Unikamy miejsc, w których pełno jest turystów, a skręcamy w puste uliczki i zaglądamy ludziom w okna, ogródki i patrzymy jak żyją. Leżymy na plaży pełnej kamieni i słuchamy szumu fal. Pytamy tubylców, co warto zobaczyć, gdzie pójść i co zjeść i nigdy tego nie żałujemy. To jest nasz sposób podróżowania. Zobaczyć niezwykły dla nas świat oczami zwykłych ludzi. Poznać go z ich perspektywy. Poczuć się w tych cudownych miejscach zwyczajnie. To jest nasze Niebo tu na Ziemi.  

Najlepsze kanapki na świecie…
… powstają tutaj!

Otwórz drzwi szeroko i leć zwiedzać świat! Odkryj swoje Niebo tu na Ziemi.


Podoba Ci się nasz sposób na podróże? Kliknij lajka i udostępnij post na Facebooku, by zachęcić innych do zwiedzania świata! 🙂

Skomentuj