Jestem totalnie zakochana w podróżach. Nie można tego inaczej nazwać. Wszystko na świecie mówi, że nie możemy wyjechać na większe wakacje w tym roku. Wszystko jest przeciwne. Rozum wyraźnie mówi „nie”. Ale serce nie daje spokoju… Jest 2 w nocy, a ja siedzę przed komputerem i myślę jak wyleczyć się z tej miłości.

Wszystko mówi „nie”

Rachunki bieżące, chęć zakupu własnego samochodu… wszystko. Nawet teściowa pożyczająca nam samochód raczej nie będzie zadowolona ;). Ogólnie rzecz biorąc po prostu (racjonalnie i przyszłościowo myśląc) nie stać nas na większe wakacje tego lata. Nie możemy też odłożyć w czasie tego wyjazdu, np. na październik, ze względu na moją pracę. Sierpień to jedyny miesiąc, w którym możemy wyjechać na dłużej. Na szczęście jest to też jedyny miesiąc bez wydatków weselnych ;).

Tragedii wielkiej też nie ma, bo dzięki naszej kochanej rodzinie jedziemy Pragi <3! Taki dostaliśmy prezent na rocznicę ślubu – dwie noce w Pradze. Na własne życzenie przedłużyliśmy sobie ten wyjazd o dwie noce więcej i chcemy odwiedzić Wrocław i Kotlinę Kłodzką w drodze do Pragi. Po głowie krążą nam jeszcze myśli, co zrobić, by wrócić później :D, czyli gdzie jeszcze dalej można pojechać. Bo przecież z Pragi, to już blisko do Włoch na przykład 😉. I właśnie tutaj serce się rozpala, a rozum mówi stanowcze „nie”.

Nie śpię, bo szukam wakacji

Pisałam Wam już o tym, jak zazwyczaj planujemy nasze wakacje tutaj klik oraz o tym, że jestem uzależniona od podróży tutaj klikNie zdziwi Was zatem, jeśli powiem, że wszystko zaczęło się, dlatego, że mąż zostawił mnie na wieczór samą w domu. Jest właśnie 2 w nocy, a ja jako przykładna żona czekam na męża. A że jakoś czas trzeba sobie zagospodarować, to wyszło tak, że od dwóch godzin siedzę i przeszukuję przeróżne możliwości i wymyślam najdziwniejsze sposoby „jak wyjechać na wakacje nie wydając za dużo kasy, ale poczuć morską bryzę (niekoniecznie tę z Bałtyku)”. Co mąż na to? „Mam pewien pomysł. Uzgodnimy to jutro.” I jak tu żyć? I jak tu spać? Podesłał jeszcze takie coś do posłuchania na dobranoc. Temat trochę bardziej rozległy, ale dużo ma wspólnego z miłością do podróży :). 

Młodzieńcze zakochanie

Nie da się ukryć, że jest to klasyczny przypadek młodzieńczego zakochania. Można by nawet rzec, że podróże są mi pisane! Tyle przeciwności losu, same irracjonalne i absurdalne pomysły, a jednak ciągle gdzieś wyjeżdżamy i zwiedzamy świat. Cóż więc w takiej sytuacji zrobić? Wszelkie poradniki miłosne i ciocie-dobre-rady głoszą, by słuchać serca. Wszak to szczęście jest najważniejsze.

Mamo, tato? Wybaczycie?
Zdjęcie to zostało wykonane dokładnie rok temu podczas naszej podróży poślubnej na Teneryfie <3

PS. Jeszcze nie podjęliśmy decyzji co do dalszych losów naszej wyprawy. O wszystkim będę informować Was na bierząco na instagramie (szczególnie instastories) i mniej na bierząco na facebooku, więc śledźcie mnie tam uważnie 🙂


Twój rozum też mówi stanowcze „nie” na przekór sercu? Nie martw się! Jest nas więcej. Udostępnij post na Facebooku i zarażaj innych miłością do podróży :).

Skomentuj