Śrem – małe miasteczko pod Poznaniem. Niby nic takiego. Gdybym nie mieszkała tam moja „siska” ze studiów (tak na siebie mówimy – to oficjalne określenie ;)) pewnie nigdy bym się tam nie pojawiła. Jeden dzień, a nawet kilka godzina wystarczyło, bym zdecydowała się napisać post na temat tego miejsca! Przeczytajcie i zobaczcie dlaczego warto się tam zjawić.

Krótka wycieczka do Śremu

Z Poznania można dostać się tam busikami lub autobusami, co niestety nie jest komfortowe ani zachęcające do podróżowania. Da się jednak tę podróż przeżyć i dojechać szczęśliwie na miejsce. Sytuacja wygląda inaczej, jeśli macie możliwość podróżowania samochodem.

Ryneczek

Miasteczko znajduję się kawałek za Kórnikiem, więc po drodze można zahaczyć także o tę miejscowość i zwiedzić zamek i arboretum, a także piękne jezioro Kórnickie. Do Śremu warto natomiast przyjechać na obiad, kawę i piknik.

Obiad

Ania (nasza „siska” ze Śremu) zabrała nas do Cafe & Lunch Młyn i zareklamowała burgery z łososiem, tak że każda skusiła się na właśnie to danie. I żadna nie pożałowała. Burger był pyszny! Delikatny łosoś idealnie łączył się z sosem tatarskim i pyszną mleczną bułką (wypiekaną na miejscu) oraz świeżymi warzywami. Zdecydowanie był to jeden z lepszych burgerów, jakie jadłam, choć nie do końca można go porównać z klasycznym burgerem wołowym. Doskonale jednak rozumiem uzależnienie Ani od niego. Ja też już wiem, co następnym razem zjem w Śremie.

Restauracja mieści się niedaleko rzeki. Siedząc na zewnątrz widzimy koryto Warty. We wnętrzu przeważają kolory szare i biele oraz dodatki błękitne i granatowe. Wszystko bardzo czyste, schludne i wyważone. Zachęca do odwiedzania i częstego wracania ;).

Kawa

Na kawę poszłyśmy do Mickiewicza XII. I tu, o dziwo, wypiłam kawę z dripa! Dobrą kawę z dripa. Wydaje mi się, że alternatywne sposoby parzenia kawy (tutaj post na ten temat → klik ←nie są na tyle popularne, by znaleźć można było kawiarnie tym się wyróżniające w mniejszych miastach, a tu proszę. Jest Mickiewicza XII w Śremie. Miejsce bardzo przyjemnie, klimatyczne i również zachęcające do częstego wracania :).

Do kawy zamówiłam mini serniczek Oreo, co uważam za świetną opcję. Mała porcja, w sam raz do przegryzienia przy kawie, a dzięki temu też mała cena (6 zł). Serniczek był bardzo smaczny. W sam raz słodki, niczego w nim nie brakowało. Na wierzchu gościła czereśnia – moja pierwsza tego lata ;). Dziewczyny skosztowały cappuccino i ciasta jogurtowego z truskawkami i również były zadowolone.

Lody

Pierwsze co zrobiłyśmy w Śremie to poszłyśmy na lody. W końcu lato w pełni! Trafiłyśmy do lodziarni Fifne Lody Naturalne, którą można znaleźć też w Poznaniu (ul. Gronowa). Na moim wafelku zagościły smaki: malina na jogurcie i śmietanka. O ile smak śmietankowy, był zwyczajnym smakiem śmietankowym, to malina na jogurcie podbiła moje serce. Dobrze wywarzony smak. Wyczuwalna zarówno malina, jak i baza jogurtowa. Chętnie spróbuję też innych smaków w poznańskiej lodziarni. Porównując jednak te lody do, np. Wytwórni Lodów Tradycyjnych, to chętniej spożywam te drugie. Wcale nie dlatego, że mieszkam na przeciwko… 😉

Piknik

Zaraz po lodach skierowałyśmy swe kroki nad Wartę, po drodze zabierając kosz piknikowy i wkładając do niego wino, szklaneczki i czekoladę ;). Nie wiem, czy sprawiły to okoliczności przyrody, pogoda, czy dobre towarzystwo, ale był to jeden z najlepszych pikników świata.

Okoliczności przyrody, dlatego że śremskie wybrzeże Warty jest niesamowicie urokliwe i puste. Nie ma tam tłumów i śmieci pozostawionych przez te tłumy. Rozłożyłyśmy kocyk pod jednym niewielkim drzewkiem i podziwiałyśmy otaczające nas kwiaty.

Czyste niebo i słońce dopełniły ten piękny krajobraz. W cieniu drzewa temperatura stała się idealna. W okół rozbrzmiewała cudowna ptasia muzyka. Trunek w szklaneczkach dodatkowo wywoływał coraz szerszy uśmiech na twarzy. W mojej wyobraźni tak właśnie wygląda sielskie lato.

Towarzystwo? Nie trzeba chyba tu wiele pisać. Trzy najlepsze „siski” ze studenckiej ławy siedziały w tych okolicznościach na kocyku i świętowały urodziny jednej z nas. Cóż potrzeba więcej?

Nie trzeba jechać daleko, by zachwycić się Światem. Nie trzeba dużo czasu, by odpocząć od pośpiechu miasta. Nie trzeba wiele wina, by uśmiech na twarzy był szeroki ;). 


Zachęciłam Cię do odwiedzenia tego miasteczka? Może znasz Śrem i podzielasz moje zdanie? Udostępnij post na Facebooku i pokaż go swoim znajomym :).

Skomentuj