Dzisiaj mam dla Was krótki post o kawiarni Sweet Surrender, w której odbyła się druga transmisja na żywo. Przyznaję bez bicia, że transmisja nie była udana. Jestem świadoma, że jest okropnie nudna (jedynie fragment, w którym pani opowiada i parzy kawę metodą pour over jest ciekawy) i długa. Nie dziwię się, że nie chcecie jej oglądać i podziwiam wszystkich, którzy obejrzeli ją od początku do końca. Ja to zrobiłam raz i udało się tylko dzięki temu, że w lodówce było wino ;). Na szczęście wyciągnęłam lekcje i uczę się na błędach. Mam nadzieję, że kolejne transmisje wyjdą dużo ciekawiej :). W dzisiejszym poście nie ma za dużo zdjęć i na żadnym nie widać czekolady ani kawy, ponieważ nie planowałam pisać tego posta. Znaczy to dla Was tyle, że musicie się tam wybrać i przekonać samodzielnie ;).

Kawiarnia

Sweet Surrender to kawiarnia, która wyglądem przypomina mieszkanie w kamienicy. Jest podzielona na trzy pokoje – sale. Dzięki temu mamy większą prywatność i możemy wybrać pokój, który odpowiada nam najbardziej. Lokalizacja kawiarni jest dla mnie doskonała – dosłownie kilka kroków od przystanku na Moście Teatralnym. My mieszkamy na Kościelnej, więc mamy rzut kamieniem ;). Co ciekawe – kawiarnia jest zamknięta w niedzielę! Uważam, że to super z perspektywy właścicieli i pracowników.

Menu jest bardzo różnorodne, ale nie przebogate. Nie trzeba się długo zastanawiać ;). Znajdziemy tam pyszne kawy parzone w różnoraki sposób: klasyczny, czyli z ekspresu ciśnieniowego oraz alternatywny (za chwilę napiszę na ten temat więcej :)). Z napojów do wyboru mamy jeszcze herbaty, soki (np. sok pomarańczowy z porcją espresso!), wodę itp. oraz oczywiście czekoladę! 🙂 Zjeść możemy ciasta domowego wypieku, a także zupy i tarty wytrawne.

Z wytrawnych dań próbowałam zupy z masłem orzechowym – była bardzo dobra, treściwa. Opisana jako lekko pikantna, faktycznie taka jest. Ja nie lubię pikantnych rzeczy, a tutaj pikantność była przyjemna. Obok na talerzyku podano śmiesznego kształtu bułeczkę, która dopełniała danie. Bardzo dobry lunch.

Dzień przed transmisją miałam również okazję spróbować cappuccino oraz granoli. Z obu pozycji byłam bardzo zadowolona. Kawa pyszna! Mała porcja, ale też niewielka cena (8zł). Granola pyszna i duża porcja, a też cena niewielka (tyle samo ;)). Zestaw bardzo dobry. Zasmakował mi tyle, że zdecydowałam wybrać się do Sweet Surrender następnego dnia i zrobić dla Was transmisję na żywo.

Czekolada

Tym razem wybraliśmy czekoladę na gorąco. Nie mogło być inaczej ;). Ja zdecydowałam się na czekoladę z masłem orzechowym, Kuba na czekoladę z karmelem i solą morską. Obie czekolady przybrane były bitą śmietaną. Porcje dość spore. W mojej masło orzechowe było bardzo wyczuwalne i nadawało przyjemny aromat całek czekoladzie. Do tego co chwila pojawiały się orzeszki ziemne, które urozmaicały wrażenia raz na jakiś czas ;). Czekolady z karmelem i solą spróbowałam tylko odrobinkę, ponieważ została pochłonięta błyskawicznie. Zdążyłam jednak ocenić jej smak, jako bardzo ciekawy. Sól nadawała wyrazistości deserowi. Konsystencja czekolady na początku była dla mnie nieco za rzadka, ale z czasem gęstniała. Nie ma się, więc co śpieszyć ze spożywaniem jej ;).

Kawa

Sweet Surrender to jednak miejsce, gdzie szczególnie polecam napić się kawy. Co więcej! Polecam próbować kawy zaparzonej w sposób alternatywny. Specjalnie dla nas odbył się pokaz parzenia kawy metodą pour over (zajrzyjcie do transisjii od minuty 23). Bardzo serdecznie dziękujemy Ani, która cudownie nam wszystko opisała i zgodziła się „wystąpić” w naszej transmisji :). Dzięki Ani powstanie też jeszcze jeden post o kawie i o tym, jak ją parzyć, więc śledźcie mnie uważnie! Będzie bardzo ciekawie :).

Metoda pour over, czyli popularnie dripper to metoda przelewowa. Dokładnie o procesach parzenia kawy tą metodą napiszę niedługo w innym poście. Dziś chcę napisać o kawie, którą piłam w Sweet Surrender. Przede wszystkim ogromnie cieszę się, że spróbowałam kawy zaparzonej w ten sposób. Bardzo mi ona smakowała. Miały na to wpływ też ziarna o profilu sensorycznym (jak to ładnie brzmi!) czekolada i czerwone owoce <3. Zaparzona kawa cudownie pachniała, była bardzo delikatna, ale intensywna, lekko kwaskowa. Picie jej było ogromną przyjemnością. Spróbowałam wersji z mlekiem i bez i uważam, że bez jest lepsza. Najlepszą opinia na jej temat jest to, że cały czas mam ochotę się jej napić znowu! Koniecznie spróbujcie!. Była to kawa Costa Rica.

Podaję Wam nazwę kawy, ponieważ w Sweet Surrender jest możliwość wyboru kawy, która ma być dla nas zaparzona! Cudownie, prawda? Jeśli wybieramy alternatywny sposób parzenia, możemy poprosić o konkretny rodzaj. Są to kawy wysokiej jakości, które przechodzą specjalne testy pod względem parzenia ich konkretną metodą. Jestem zachwycona tą możliwością i na pewno będę odwiedzać Sweet Surrender, by smakować różnych kaw.

Z alternatywnych metod parzenia mamy jeszcze do wyboru french press, aeropres i chemex. Wszystkie metody opiszę Wam w oddzielnym poście. Jeśli jesteście ciekawi, możecie zajrzeć do transmisji na żywo – tam opisuję je po krótce (koło 22 minuty ;)).

Post miał być krótki, ale kawiarnia Sweet Surrender jest na tyle ciekawa, że krócej się nie dało ;). Koniecznie tam wpadnijcie i zauroczcie się tym miejscem. Życzę Wam smacznego!


Post Ci się podobał? Daj znać o tym mnie i swoim znajomym – możesz polubić i udostępnić go na Facebooku :).

Skomentuj