Wszystko zaczęło się niecałe 4 lata temu, gdy poznałam mojego męża. Uzależniłam się. Moim ulubionym zajęciem jest wyszukiwanie i wymyślanie różnorakich wycieczek i wyjazdów. Robi się to nieco problematyczne, bo jednak nasze fundusze są (nawet dość mocno) ograniczone a i czasu wolnego nie mamy w nadmiarze. Potrzebny mi odwyk. Najlepiej gdzieś w ciepłych krajach ;).

Początki

Sprawca całego zamieszania właśnie zerknął mi przez ramię i powiedział Przepraszam kochanie. Wiem, że przeze mnie cierpisz. To ja cię zaraziłem podróżami”. Taka jest prawda. Mój własny, prywatny mąż zaraził mnie podróżami niemalże od początku naszej znajomości. Skąd u niego taka miłość? Nie wiem. Prawdopodobnie z urodzenia. (Potwierdził moją wersję ;)). Jest to cecha, którą bardzo w nim lubię. Nic dziwnego, skoro przeszła też na mnie.

Wydaje mi się, że każdy kto zacznie podróżować i zobaczy jakiś piękny zakątek świata w krótkim czasie stanie się uzależniony. Bo jakże nie korzystać z tych wszystkich tanich lotów i otwartych granic, kiedy do zobaczenia jest tak wiele? Siedząc w domu i chodząc na spacery tylko do pobliskiego parku tego nie zobaczysz. Być może też jest piękny a widok z okna oszałamiający, ale nigdy nie będzie to to samo.

Dom

Jestem typem domownika. Lubię siedzieć w domu. Szczególnie pod kocykiem, co już nieraz przed Wami odkrywałam. Lubię pić herbatkę i kawkę, ewentualnie winko i patrzeć na zachód słońca przez nasze piękne wielkie okno. Lubię grzać się przy kominku u teściów w domu. Lubię oglądać filmy w łóżku i zasypiać przy nich na ramieniu męża. Szybko przywiązuję się do miejsca, w którym mieszkam. Nie lubię wyrzucać pamiątek i staroci o wartości (jedynie) sentymentalnej. Uwielbiam piec! Zapach domowego ciasta jest dla mnie rozkoszą. Lubię dbać o kwiatki w wazonie a ostatnio także rozszerzyłam arsenał tych doniczkowych. Gdy nie ma słońca i pada deszcz najchętniej schowałabym się pod kocem i została tam aż do lata. Mimo to jestem uzależniona od podróży.

Czasem wydaje mi się to niemożliwe. Połączenie tych dwóch cech ze sobą jest niezłym oksymoronem. Jestem bardzo nieśmiałą podróżniczką. Nieśmiałość moją uzupełnia mój najlepszy towarzysz wszystkich podróży. Bez niego żadna z nich nie byłaby tak wspaniała. Bez niego żadna z nich by się nie odbyła. Bez niego moje życie byłoby dużo mniej ciekawe.(O rany, ale słodzę… ;))

Odwyk

Jak leczyć się z tego uzależnienia? Moim najlepszym lekarstwem jest coraz częstsze wyjeżdżanie lub przynajmniej planowanie podróży. Leczę poprzez zatruwanie ;). Chcę być coraz bardziej uzależniona! Chcę coraz częściej wzbogacać swoje życie! Chcę zdobywać doświadczenie i wiedzę. Chcę na własnej skórze doświadczać różnicy temperatur po wylądowaniu w innym kraju. Chcę własnymi kubkami smakowymi odczuwać różne smaki świata, poznawać nowe ulubione potrawy i napoje. Chcę na własne oczy zobaczyć piękno tego świata. Nie na darmo został stworzony. Póki tu jestem chcę zobaczyć jak najwięcej. Chcę poznać kulturę i zachowanie innych ludzi. Zauważyć różnice i cieszyć się nimi. Chcę nieść swój uśmiech wszędzie, gdzie mnie nogi poniosą!

Dlatego mniej więcej co pół roku funduję sobie odwyk. Gdzieś poza domem ;). Chętnie wyjeżdżałabym jeszcze częściej. Już teraz jest mi bardzo trudno usiedzieć w miejscu, chociaż ostatnio podróżowaliśmy w styczniu do Lizbony (→tu← i  →tu← przeczytacie o tym). Wiadomo jak jest z uzależnieniami. Im dalej w las tym trudniej. Tak jest też w tym przypadku. Im częściej i dalej wyjeżdżamy tym trudniej przetrwać miesiące bez wyjazdów. Pomyślicie może „takim to dobrze! Co pół roku wakacje!”. Ja odpowiem: owszem. Dobrze nam, ale może być lepiej ;). Czemu mamy nie korzystać z tego, co nam daje świat? Życie nie jest długie. Trzeba korzystać jak najwięcej i jak najczęściej! Tego Wam wszystkim życzę! 🙂 Uwierzcie. Da się! 

Slow travel

Pisałam już Wam (→o tutaj←), że sposób zwiedzania świata mamy bardzo luźny i spontaniczny. Nie kręcą nas wakacje z biurem podróży. Lubimy sami wyszukiwać lotów i noclegów i wybierać miejsca, w których skosztujemy tradycyjnych potraw. Takie podróże dają poczucie wolności. Wolno nam robić wszystko na co mamy ochotę. Wolno nam robić wszystko wolno ;). To jest też element, który potęguje moją miłość. Podczas naszych wyjazdów nigdy się nie spieszymy. Czas (choć leci bardzo szybko) zatrzymuje się na chwilę. Zwalniamy tempo życia. To odczucie jest bardzo uzależniające.

Podróżujemy wolno, bo nam wolno 😉. Jestem zwolennikiem nieutrudniania sobie życia i niekomplikowania świata. Skoro coś można, to dlaczego tego nie robić? My kochamy podróże. Kochamy nasze uzależnienie i sposób jego leczenia. Dlaczego mielibyśmy się ograniczać? Uwielbiam podróżować wolno, bo wtedy czuję się wolna. A Ty? Czujesz się wolny podróżując? 🙂 

Jestem uzależniona od podróży

Z każdą podróżą coraz bardziej uświadamiam sobie, jak bardzo jestem uzależniona. Z każdą podróżą coraz bardziej się z tego cieszę. Wracając z każdej podróży mam pragnienie na więcej.

Na tę chwilę zwiedziłam niecały 1% całej kuli ziemskiej. Mam zamiar z roku na rok powiększać tę liczbę. Jest to moje marzenie, moja pasja, moja realizacja życia. Cieszę się i każdego dnia jestem za to wdzięczna Bogu, że mam możliwość podróżowania. Dziękuję, że jestem uzależniona od podróży.

PS. UWAGA! Będzie słitaśnie! Zdjęcia prezentowane w tym poście pochodzą z naszej pierwszej wspólnej wyprawy do Chorwacji. Właśnie tam mój obecny mąż uklęknął przede mną i zadał najważniejsze pytanie w naszym życiu. Poniżej zdjęcie odzwierciedlające scenerię i okoliczności tego zdarzenia <3. Płaczę, gdy oglądam te zdjęcia. Ze wzruszenia oczywiście ;).

Najsłodsze zdjęcie na blogu <3


Też jesteś uzależniony od podróży? Nie wstydź się! Zarażaj tym swoich znajomych i udostępnij post na Facebooku. Niech świat się dowie! 😉
A może dopiero zaczynasz swoją przygodę? Tym bardziej udostępnij i pochwal się swoimi planami :).

 

Jestem również na Bloglovin. Możesz mnie tutaj obserwować.

1 Komentarz

Skomentuj