Lubisz się na tyle, że możesz przebywać sam ze sobą? Czy raczej boisz się i unikasz samotności? Mam tu na myśli chwile, minuty, godziny i całe dnie czy tygodnie sam na sam, nie całe życie. Ludzka natura jest taka, że towarzystwo jest nam bardzo potrzebne, wręcz niezbędne. I to dobrze, że chcesz i lubisz spędzać czas z innymi. Co się dzieje jednak, gdy zostajesz sam? Zaglądasz w telefon? Przeglądasz internet? A może do kogoś dzwonisz, czy zabierasz się za lekturę książki? A kiedy masz czas dla siebie?

Dużo pytań w tym pierwszym akapicie. Zadałam je sobie ostatnio w miejscu „gdzie król chodzi piechotą”, gdyż zauważyłam, że nawet tam mam przy sobie telefon. Zresztą nie tylko ja. Zaczęłam obserwować świat i zwracać na to uwagę. Przyznaję, że najbardziej pod tym kątem obserwuję swojego męża (o czym on jeszcze nie wie) i siebie. Trochę przeraża mnie fakt, że telefon jest z nami zawsze. Zawsze, gdy przyjdzie sms, mail, powiadomienie na face zaglądamy w ten mały ekranik i sprawdzamy co się dzieje. A wokół nas też toczy się życie.

Czy jak ktoś pisze smsa, to jest to wiadomość nieznosząca zwłoki? Zapewne zdarzają się takie sytuacje, że tak. Ale jest ich jedna na milion. Większość z nich można odczytać później. Nie trzeba przerywać aktualnych czynności. Jem obiad, siedzę przy stole, rozmawiam, więc telefon nie jest mi teraz potrzebny. Mogę odczytać, odpisać, oddzwonić jak już skończę. Nieustanne korzystanie z telefonu jest wręcz czasem niegrzeczne, nieuprzejme, może być odebrane jako wyraz braku szacunku. Czy akurat teraz musisz przeczytać najświeższe wiadomości ze świata? Twoje życie jest tu i teraz. Tu gdzie jesteś. To co się dzieje na świecie jest ważne, owszem i wpływa na nas także, ale nic się nie stanie jak przeczytasz to po kolacji, czy spacerze.

Sam na sam

Z tych przemyśleń i obserwacji wyłoniły się kolejne, dotyczące tego jak dużo czasu spędzamy sami ze sobą. Bo przecież czytając książkę, czy zaglądając co chwilę do telefonu nie jesteśmy ze sobą. Cały czas obserwujemy świat. Jakoś tak się ta nasza kultura ukształtowała, że nie wyobrażamy sobie często nic nie robić. Nie zaglądać do internetu, nie mieć stałego kontaktu ze światem. Mówię, to ponieważ sama widzę to po sobie. Non stop mam telefon pod ręką i kontroluję, czy przypadkiem ktoś czegoś nie napisał, albo nie dzwoni opowiedzieć co aktualnie robi, a co zamierza robić za chwilę. Wszystko fajnie. To też jest ważne, ale… czy aby tego nie za dużo w naszym życiu?

Kiedy ostatnio rozmawiałeś/rozmawiałaś ze sobą? Nie chodzi mi tylko o skrajne przypadki wypowiadania słów na głos ;). Kiedy wsłuchiwałeś się w swoje myśli? Spędzałeś czas z samym sobą? Zostajesz sam w domu i co robisz? Musisz coś robić? Ja zazwyczaj przeglądam bezsensownie internet albo czytam książkę lub gazetę. Ewentualnie do kogoś dzwonię. Ale staram się też nie robić nic. Dosłownie. Siedzieć i patrzeć. I myśleć. I słuchać tych myśli.

Szczególnie, gdy mam problem dzwonię do kogoś, szukam rady. A czemu nie zapytam siebie? Większość odpowiedzi jest w nas, ale tak bardzo w siebie nie wierzymy i nie chcemy zaakceptować, że nasze myśli i decyzje są dla nas najlepsze i powinny być najważniejsze, że szukamy podpowiedzi innych. Wolimy, by ktoś zdecydował za nas, bo przecież on wie lepiej. Rady są bardzo ważne, bo czasem nie zauważamy istotnych spraw, ale najważniejsze i najwłaściwsze są nasze ostateczne decyzje.

Zaufaj sobie

Nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale ja przez długi czas zwyczajnie się nie lubiłam. Może nie tak całkowicie, ale z pewnością nie byłam swoją przyjaciółką. Nie chciałam przebywać sama. Bałam się chwil, gdy musiałam sama gdzieś pójść i coś załatwić. Dalej podświadomie staram się unikać takich momentów. Dziś już wiem, że wynikało to właśnie z tego, że nie byłam swoją przyjaciółką. Nie ufałam sobie. Każdą swoją decyzję uważałam za mniej słuszną niż kogokolwiek innego. Zawsze wiedziałam, że jest ktoś ode mnie lepszy, bardziej wartościowy. Tak przynajmniej myślałam.

Nie będę znów słodzić mojemu mężowi i pisać, że wszystko się zmieniło, gdy go poznałam ;). Zaczęłam patrzeć na siebie przychylnym wzrokiem już wcześniej, gdy wyjechałam na studia. Ale nie da się ukryć, że dzięki tej znajomości poczyniłam ogromny krok w przód. Cóż, nie trzeba daleko patrzeć. Kiedyś nigdy bym nie pomyślała, że ktoś będzie czytał moje własne myśli ubrane w słowa na moim własnym blogu, który sama stworzyłam. Teraz mam oczywiście momenty zwątpienia i czasem bywa różnie, ale przeważającą część czasu jestem z siebie zadowolona, a nawet dumna. Patrzę w statystyki i widzę, że jesteście i czytacie. A gdy nie ma Was u mnie tak licznie, też się nie załamuję już aż tak bardzo. Pisanie sprawia mi przyjemność i robie to dla siebie.

Dziś spędzam prawie cały dzień sama. W Krakowie. Obcym mieście. Kilka lat temu byłabym przerażona tym faktem. Nie wiedziałabym gdzie się podziać, co robić, jak spędzić czas. Teraz? Cieszę się jak głupia! Czekałam na ten dzień bardzo :). Cieszę się, że mogę spędzić czas ze sobą w moim ulubionym polskim mieście. Pójdę sobie gdzie chcę, kiedy chcę i zrobię co chcę. Posłucham siebie. Znajdę jedynie chwilę czasu na pisanie tekstu na bloga w towarzystwie kawy i pysznych deserów. Co również pozwoli mi posłuchać swoich myśli a dodatkowo przelać je na „papier”.

Zobacz jaki jesteś fajny!

Tak sobie myślę, że w dzisiejszym świecie trudno jest tak spędzać czas. Sam na sam. Ze swoimi myślami. Normalne jest dla nas, że gdy jesteśmy sami, to tak na prawdę i tak coś robimy. Jeśli nie słuchamy opowieści innych, to wchodzimy w świat wyobrażony w książkach. Czytamy myśli innych, co jest wspaniałe. Czasem takie słowa mogą odmienić nasze życie, uświadomić nam wiele spraw, spojrzeć na problem z innej perspektywy. I wszystko jest w porządku, jeśli w ciągu całego życia znajdujemy też czas tylko dla siebie. Jeśli to nasze życie i nasze myśli są dla nas najważniejsze.

Przede mną jeszcze długa droga, by całkowicie polubić siebie, ale już teraz doceniam chwile spędzone sama ze sobą. Dziś parę godzin spacerowałam po Krakowie. Chodziłam, patrzyłam, myślałam. Od czasu do czasu usiadłam na ławce, wypiłam kawę i zjadłam pyszne desery. Byłam sama w kawiarni. Czułam się z tym bardzo dobrze! Nie było mi głupio, że jestem sama i rozkoszuję się nowymi smakami. Nie przeszkadzała mi nawet spora ilość turystów. Byłam skupiona na sobie i swoich myślach. Był to bardzo dobry czas dla mnie samej. Pielęgnowałam przyjaźń do mnie samej 🙂. Kiedyś tego nie zauważałam, ale dziś widzę, jak takie chwile są ważne. Polecam Wam serdecznie od czasu do czasu pobyć chwilę tylko ze sobą. Zobaczycie jacy jesteście fajni ;).

Zdjęcie zrobione kilka lat temu, gdy moja osobista przyjaźń ze mną samą była jeszcze w powijakach. Ale po uśmiechu widzę, że coś już było na rzeczy… 😉

Podoba Ci post? Uważasz, że warto spędzić trochę czasu z samym sobą? Udostępnij post na Facebooku i pokaż go znajomym :).

Skomentuj