Przez cały dzień chodziło za mną coś słodkiego, ale wyjątkowego (czekolada w kostkach nie wchodziła w grę). Coś co na pewno ma w sobie czekoladę. Już chciałam brać się za brownie, albo inne mocno czekoladowe ciasta, ale mąż rzekł „jestem na diecie i staram się nie myśleć o słodkim”. Więc jakże to tak miałabym zajadać się pysznym ociekającym czekoladą brownie patrząc mu prosto w oczy? Serce pękło mi na samą myśl. Wymyśliłam więc „figową moc”, czyli zdrowy deser mocno figowy. Ale nie tylko figowy. Co znajdziesz tam jeszcze? Nie martw się, z czekolady nie zrezygnowałam ;).

Ostrzegam! Jeśli masz tylko ręczny blender i słabe nerwy (bądź jesteś kobietą oczekującą na ważny moment w miesiącu) przepis może Cię zabić! Zamordować Twoje nerwy i zniszczyć ostatnie pokłady cierpliwości. Tak, piszę z doświadczenia. Blendowanie suszonych owoców, które są głównym składnikiem deseru jest dość trudne i pracochłonne. Smak niestety jest tego wart ;). Swoją drogą… może macie jakieś patenty na blendowanie suszonych owoców? Chętnie przygarnę rady :).

Składniki na 5 – 6 porcji:

200 g suszonych fig
100 g suszonych moreli
1 jabłko
2 łyżki słonecznika
2 łyżki mąki razowej pełnoziarnistej
1 jabłko
Masa czekoladowa:
1 szklanka mleka
0,5 szklanki kaszy manny
0,5 tabliczki czekolady gorzkiej
garść orzeszków ziemnych

Zaczynamy od najgorszego, czyli blendujemy figi i morele. Ja robiłam to tak, że małe ilości wkładałam do pojemnika i bledowałam, a następnie przedkładałam do miski. Nie wiem, czy jest to najlepszy sposób. Jeśli ktoś odkryje lepszy, to bardzo uprzejmie proszę o wyjawienie go mnie ;). Do zmielonych suszonych owoców dodajemy słonecznik i mąkę oraz obrane starte jabłko. Dokładnie mieszkamy i przekładamy na dno foremek. Foremki mogą być przeróżne. Ja użyłam dwóch sylikonowych, z których wyjęłam gotowy deser oraz trzech porcelanowych do wyjadania łyżeczką.

W małym garnku podgrzewamy mleko i rozpuszczamy w nim czekoladę. Następnie dosypujemy stopniowo kaszy manny i cały czas mieszamy. Gdy konsystencja będzie pół płynna (jak gęsta śmietana) przelewamy do foremek. Górę zdobimy orzeszkami ziemnymi. Wkładamy do piekarnika nagrzanego na 160 °C na 10 min. Zajadamy jeszcze ciepłe.

Smacznego!


Spodobał Ci się przepis? Pokaż go swoim znajomym i udostępnij post na Facebooku :).

2 komentarze

  1. Mmm, wygląda smakowicie 🙂
    Nie mam zbyt dobrego blendera i też mnie takie przepisy przyprawiają o łzy albo napady furii 😉 Do takich „ciężkich” składników dodaję trochę wody lub mleka, wtedy idzie lepiej 🙂

    • Czekoladowe Słowa Odpowiedz

      Dziękuję 🙂
      Woda faktycznie mogłaby trochę pomóc. Następnym razem spróbuję 🙂

Skomentuj