Kategoria

Life is life

Kategoria

Już za tydzień (24 stycznia) rozpoczniemy naszą kolejną zimową podróż. Tym razem w nieco powiększonym składzie – towarzyszyć nam będą moja ukochana siostra Paulina i odwieczna rodzinna przyjaciółka Ania. Kierunek Lizbona. Nasza ukochana Portugalia. Nie wiem dlaczego, ale ten kraj jest bardzo bliski naszemu sercu. Taki drugi dom. Choć Kuba chciałby, żeby był pierwszy. Ponieważ w mojej głowie teraz bardzo podróżniczo, chcę Wam opowiedzieć o naszym sposobie na podróże. Zapraszam na wycieczkę! 😉

Podział obowiązków w kuchni w naszej rodzinie jest prosty: Mąż gotuje/smaży/piecze… hm… robi obiad, ja natomiast jestem od deserów, słodkości, kaloryczności i wszystkich tych smakołyków. Czasem się wymieniamy, ale zazwyczaj na zasadzie, że ja zrobię obiad. Wczoraj było odwrotnie. Mąż zrobił babeczki. Sam. Wysłuchał tylko moich rad odnośnie proporcji. Co w tym nadzwyczajnego? W sumie nic. Po prostu spełnił zachcianki swojej żony, która sama upiec by nie mogła, bo ręka jej po zderzeniu z lodem jeszcze wymaga odpoczynku i nie radzi sobie ze wszystkim. No właśnie – nic nadzwyczajnego. To po co o tym piszę?…

Nadszedł  nowy rok – trzeba się wziąć za siebie! Ale niby dlaczego akurat teraz? Nowy rok – nowa ja! O nie, nie… ja chcę być dalej tą samą starą ja! Skąd się biorą takie hasła? Wiadomo, ludzie potrzebują motywacji do działania, a jak widzimy, że robią to teraz wszyscy to my też. Rozumiem to w pewien sposób i nie twierdzę, że zbrodnią jest zapisać się na siłownię na początku stycznia, czy zmienić dietę na bezglutenową, czy jakąkolwiek inną. Jeśli tego faktycznie potrzebujesz i zostaniesz z tymi postanowieniami na dłużej – brawo! Tak trzymaj! Cieszyć się tylko, że nadejście nowego roku Ci w tym pomogło. Ale zastanów się…. Czy serio postanowienia noworoczne zmienią Twoje życie na lepsze? 

Dziś ostatni dzień roku 2016. I co z tego? Czym ten dzień będzie różnił się od jutrzejszego? Może tym, że jutro energia spadnie do minimum albo jeszcze dalej… 😉 Niezależnie od tego czy sylwester jest dla nas ważnym wydarzeniem w życiu czy nie, większość z nas spędza go w nastroju imprezowym. Nie idziemy spać zbyt wcześnie i zazwyczaj jesteśmy wśród znajomych i rodziny, a jeśli nawet zostajemy sami w domu to fajnie byłoby zjeść coś dobrego ;). Mam dla Was propozycje! Szybkie jak chałwa, bo to prawie chałwa… tylko z kaszy manny.  Przypomniałam sobie o tym przysmaku czytając wywiad o chałwie, który polecam Wam w tym poście.

Druga część pomysłów na idealny prezent dla czekoladoholika dotyczy prezentów – przedmiotów, które można od razu wykorzystać. W pierwszej części podałam Wam przykłady voucherów, które dają ogromną radość, ale na ich realizację trzeba poczekać. Pomysły, które zobaczycie za chwilę będą odpowiednimi prezentami dla osób, które lubią spędzać czas w domowym zaciszu.

Niedawno pisałam o magicznej mocy prezentów i o tym, jak pomagają nam i naszym bliskim. Jeśli potrzebujecie wsparcia w poszukiwaniu idealnego prezentu dla czekoladoholika, mam dla Was kilka propozycji! Pomysłów pojawiło się tak wiele, że zdecydowałam się podzielić post na dwie części. W pierwszej znajdziecie różnego rodzaju vouchery i kupony, które można kupić przez internet.

Masz czasem takie dni, że jest Ci smutno i nie możesz poradzić sobie z otaczającą Cię rzeczywistością? Mi się to zdarza niestety często. Zazwyczaj winię za to pogodę, jaka jest w Polsce przez większość miesięcy. Brak słońca dokucza mi okropnie. Zabiera energię i chęć wstawania z łóżka. (Oczywiście leżenie w łóżku jest bardzo przyjemne, ale co za dużo, to niezdrowo ;)). Jak sobie z tym radzić? Myślę, że jest wiele sposobów. Przedstawię Wam kilka, które stosuję.