Kategoria

Life is life

Kategoria

Wszystko zaczęło się niecałe 4 lata temu, gdy poznałam mojego męża. Uzależniłam się. Moim ulubionym zajęciem jest wyszukiwanie i wymyślanie różnorakich wycieczek i wyjazdów. Robi się to nieco problematyczne, bo jednak nasze fundusze są (nawet dość mocno) ograniczone a i czasu wolnego nie mamy w nadmiarze. Potrzebny mi odwyk. Najlepiej gdzieś w ciepłych krajach ;).

Długi weekend skończony. Odpoczęliście? Niezależnie od tego jakie mieliście plany i czym się zajmowaliście. Wolne dni są po to, by odpocząć i zrelaksować się. Nawet jeśli praca jest pasją, to od niej też potrzebny jest odpoczynek. Takie wyłączenie myślenia na chwilę. Uważam nawet, że podstawą pracy jest odpoczynek! 😉 Trochę żartobliwie, oczywiście, ale bez chwili relaksu nie będziemy pracować sukcesywnie. Zastanów się kiedy ostatni raz odpoczywałeś/odpoczywałaś? Może czas wyrobić sobie nawyk odpoczywania? 

Zaczynam pisać właśnie post, który sama bardzo chciałabym przeczytać ;). Strasznie się cieszę, że mogę go stworzyć! I strasznie się boję, że nie będę potrafiła go tak „wygłaskać” jak bym chciała. Mimo wszystko mam nadzieję, że się Wam spodoba i przede wszystkim przyda! Jeśli lubicie kawę, ale nie wiecie jak zaparzyć dobrą kawę w domu, a do tego jeszcze nie macie ekspresu (ani kasy na dobry ekspres!) to ten post jest dla Was pomocą! Czytajcie, zapisujcie, udostępniajcie i korzystajcie! 🙂 Moją największą radością będzie świadomość, że przydał się on nie tylko mnie ;). 

Kawa czy herbata? Często słyszycie takie pytanie? Może sami je sobie zadajecie? Te dwa napoje to najbardziej popularne trunki towarzyszące deserom i wszelakim spotkaniom i pogaduchom. Przyszły mi dziś takie myśli do głowy jak to jest ze mną. Kiedyś litrami piłam herbatę, dziś częściej wybieram kawę. Od czego to zależy? Porozważajcie razem ze mną.

Przepis na sukces pracy grupowej? Pewnie się zastanawiacie skąd, jak i dlaczego. Otóż tłumaczę i objaśniam. Przepis na przepyszne włoskie ciasto z jabłkami otrzymałam pewnego razu na zajęciach od prowadzącej zajęcia, by na podstawie tej oto receptury kuchennej stworzyć przepis na sukces pracy grupowej. Zadanie było oczywiście do wykonania w grupach. Czy się udało? 😉

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo boję się decyzyjności. Ale nie takiej poważnej, odpowiedzialnej. Każdej. Czasem mam problem z podjęciem najprostszej decyzji, co chcę wypić do obiadu, czy w ogóle jakie danie wybrać. Nie jest to na tyle problematyczne, że przeszkadza mi żyć, ale zazwyczaj długo czytam menu w restauracji. Strach pomyśleć, co dzieję się gdy do podjęcia jest ważna decyzja, np. jaką podjąć pracę lub czy z pracy zrezygnować (albo czy wyrzucić ulubioną sukienkę bądź kupić nową za połowę wypłaty ;)). Niezależnie od tego jaką dezycję mamy do podjęcia, często działamy „rozsądnie” lub tak, by nikogo nie urazić, czy też, żeby nikt o nas źle nie pomyślał. A czy przypadkiem nie powinno być odwrotnie? 

Mam straszny mętlik w głowie. Od kilku dni a nawet tygodni próbuję napisać nowy post i nie potrafię. Mam pomysł, siadam, zaczynam pisać i po kilku zdaniach koniec. Totalna pustka lub właśnie raczej mętlik. Nie wiem z czego to wynika. Brakuje mi tego pisania, kontaktu z Wami. Bardzo lubię to robić. Sprawia mi to ogromną satysfakcję, szczególnie kiedy komentujecie, „lajkujecie” i dajecie mi znać, że jesteście ze mną i się Wam podoba. Ogromnie Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa. To naprawdę budujące. Dziękuję również, że zauważyliście, że mnie nie ma tutaj, że pytacie, martwicie się. Ten tekst prawdopodobnie nie wniesie nic nowego do Waszego życia. Traktuję go trochę jako osobistą terapię. Liczę na to, że jak napiszę po prostu co myślę, napiszę cokolwiek, to łatwiej będzie mi wrócić do regularnego pisania. 

Wyobraź sobie tę chwilę… budzisz się rano (późno rano) w sobotę a Twój ukochany/ukochana pyta, czy może przypadkiem nie masz ochoty na pancakesy na śniadanie, a Ty akurat przypadkiem masz ochotę na pancakesy na śniadanie. Idealnie prawda? Zanim wstaniesz ten ukochany oznajmia, że specjalnie dla Ciebie (bo przecież prowadzisz bloga) nagra filmik. I już wiesz, że Światowy Dzień Powolności zaczniesz bardzo powoli ;).

Od tygodnia jestem na detoksie czekoladowym. Dlaczego? Kolejny raz w tym sezonie zimowym dopadło mnie samopoczucie zwane chorobowym. Znacie to na pewno. Zaczyna się niewinnie od lekkiego bólu gardła, potem nagle okazuje się, że temperatura ciała jest nieco wyższa niż zazwyczaj, a następnie odwiedza nas nieproszony gość, zwany katarem i gości się całe 7 dni. Sposobów na przeżycie choroby jest sporo. Jedne są naturalne, inne mniej. Kto co lubi. Ja jestem typem „nie-bracza” leków, więc gorączkę zbijam dopiero, gdy wynosi ponad 38 stopni. W czasie chorobowym wspomagam się jedynie rutinoscorbinem i witaminą C 1000. Oprócz tego próbuję leczyć się naturą, np. popijając napar imbirowy